Kategorie: Wszystkie | Rok w rytmie country
RSS
niedziela, 15 lutego 2009
Różowość i czerwoność wszechobecna.
W supermarkecie, w centrach handlowych, w wypożyczalni kaset video (tak, kiedyś DVD nie było!) i oczywiście w każdym zakamarku szkoły. Czerwono, różowo i serduszkowo. I tak od tygodnia.
poniedziałek, 09 lutego 2009
Jak w „Szkarłatnej literze” z Demi Moore!?
Uporczywe pikanie stawało się coraz głośniejsze i coraz szybsze. Skutecznie i z niemałym wstrząsem dla uszu przeganiało resztki błogiego snu. Może jednak moja odpowiedz udzielona sprzedawcy sklepu Casio mieszczącego się za Domami Towarowymi Centrum na jego pytanie, w czym może pomóc brzmiąca „Poproszę najgłośniejszy budzik świata budzący nawet umarłego” była błędem? Tak, dużym błędem.
poniedziałek, 02 lutego 2009
NYC w deszczu
Byłam już bezpieczna w samolocie ale echa wczorajszego dnia jeszcze krążyły mi po głowie. Nie ma co myśleć o tym co było. Już niedługo wylądujemy w mieście które nigdy nie zasypia, w wielkim jabłku jak nazywają je Amerykanie.
Jak porwali nas w Amsterdamie - prawie porwali
„Jest port, wielki jak świat, co się zwie Amsterdam” – sprzedają tam trawę i można nieźle zabalować! My zabalowałyśmy aż za bardzo. Nawet dosłownie strasznie bardzo.
Walizki, łzy, samolot i Amsterdam
Nadeszła godzina zero. Stoję na lotnisku, z jednej strony wielka walizka prawie pękająca w szwach, z drugiej moi rodzice. Są chyba bardziej zdenerwowani niż ja, ale dzielnie sie trzymają. Po woli zbiera się grupa delikwentów, którzy podzielą mój los i za chwilę wsiądą do samolotu do Amsterdamu, a potem do NYC. Jakaś dziewczyna kilka metrów ode mnie wisi na szyi mamy i głośno zanosi sie płaczem. Jeszcze trochę dalej inna dziewczyna ubrana w luźne dżinsy i szarą bluzę GAP’a siedzi sama na ogromnej torbie. O, z tobą to może sobie pogadam – myślę, jeszcze raz zerkając na wylewającą litry łez dziewczynę i wzruszając ramionami. Pani Dorota macha rękami i chyba oznacza to „zbierać graty i lecimy”. No to, komu C temu w D!
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Newcasyle, OK? Where the fuck is Newcasle, OK?!
Nie ma odwrotu. Torba rozmiarów małego słonia czeka już w przedpokoju, ciuchy na jutrzejszą podróż czekają jak więzienny mundurek na recydywistę, paszport z wizą w jedną stronę i bilety lotnicze z nieukrywaną wyższością i poczuciem kontroli nad moim losem leżą na wierzchu.
czwartek, 22 stycznia 2009
Wcale nie chce jechać!
Za miesiąc najprawdopodobniej będę w jakimś zbitym dechami małym amerykańskim miasteczku. Bez znajomych, u obcej rodziny i na zadupiu. Nie wiem co mi do głowy strzeliło żeby na to się pisać! Tak czy siak dziś mam to gdzieś. Spotykam się z moimi przyjaciółmi i zamierzam dobrze się bawić!
Rok w rytmie country
Był taki rok 1999, w którym:
statystyka